Samochody powypadkowe
Małe warsztaty samochodowe wybierają sobie czasem dość kontrowersyjną specjalizację, jaką jest reanimacja zmasakrowanych aut, sprowadzanych z zachodu. Ze złomu robią sobie swoiste puzzle, wycinając elementy wyglądające na nieuszkodzone i składając z nich jeden cały pojazd. Przy czym nie zawracają sobie głowy takimi szczegółami, jak geometria podwozia, czy zgodność parametrów z danymi fabrycznymi danej marki. Bywa, że samochód osobowy dzięki takim manipulacjom staje się czterośladem. Owi „specjaliści” nie biorą też pod uwagę możliwości, że fragment samochodu, chociaż z pozoru cały, może mieć na skutek wypadku uszkodzoną strukturę wewnętrzną i stanowić zagrożenie podczas dalszego użytkowania.
Prawdziwy stan takich odpicowanych aut często wychodzi na jaw dopiero podczas wizyty w profesjonalnym centrum diagnostycznym, gdy okazuje się, że pojazd, chociaż nie najgorzej wygląda i jeździ, to nie powinien być dopuszczony do ruchu. Oszczędność może być zaletą, jeśli jednak stajemy się przez to zagrożeniem dla siebie i innych użytkowników dróg, zastanówmy się, czy naprawdę warto.